Polskie kino, czyli co się stało z polskimi komediami, a na czym warto skupić swoją uwagę?

Większość z Was zastanawiało się pewnie kiedyś lub dopiero będzie się zastanawiać co stało się z produkcją polskich filmów pełnometrażowych.

Przede wszystkim, co się stało, że dzisiejsze polskie komedie gorsze już być nie mogą, a wpleciony do każdej filmowej produkcji wątek miłosny jest na poziomie brazylijskiego serialu. Kiedyś, powstawały fantastyczne komedie, których tytuły najprawdopodobniej zna każdy z Was i obudzony w środku nocy, mógłby je wymienić. Takie klasyki jak „Chłopaki nie płaczą”, „Poranek kojota”, „Seksmisja” czy „Dzień świra” znane są każdemu z nas. Wydawałoby się wręcz, że poprawność polityczna na tyle onieśmieliła reżyserów, że przestali tworzyć tego typu scenariusze.

Czy faktycznie polski kino upadło? Po obejrzeniu takich filmów jak „Wojna polsko-ruska”, „Lejdis”, „Kac Wawa”, „Bitwa pod Wiedniem”, „1920 Bitwa Warszawska”, „Tylko mnie kochaj” czy „Nie kłam, kochanie” wydaje się, że nie możemy liczyć na ciekawe produkcje. Jednakże, nic bardziej mylnego.

Kiedy zmienilibyśmy nasze upodobania i zwrócili się ku polskim filmom sensacyjnym i dramatom obyczajowym moglibyśmy się na prawdę bardzo pozytywnie zaskoczyć. Scenariusze oparte prawdziwymi historiami dostarczają nam dużo więcej emocji i dramaturgii niż nie jeden, udający realność amerykański produkt filmowy. I właśnie w tym miejscu chciałbym Wam gorąco polecić kilka pozycji, które zasługują na uwagę szerokiej, lewej, prawej i środkowej części społeczeństwa: „Układ zamknięty”, „Pokłosie”, „Wymyk”, „Sala samobójców”, „Lincz”, „Symetria”, „Komornik”, „Dług”, „Obława”, „Kret”, „Wesele” i „Różyczka”.

Jeśli znacie dobre filmy polskie ostatnich lat, które nie zostały tu udostępnione, to zapraszam do podawania tytułów w komentarzach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*

five × 1 =